#16 – Duże i małe (konwenty)

tps16

Och tak… zastosowaliśmy clickbait.

Duże dają mnóstwo dobrej zabawy, są atrakcyjne, kuszące i pełne świetnego programu. Małe też mają swój urok. Potrafią zaciekawić, zauroczyć, sprawić że będzie się chciało jeszcze kiedyś po nie sięgnąć. Mowa oczywiście o konwentach! Dziś relacjonujemy dla Was lubliński legendarny Falkon i raczkujący Elgacon prosto z Płocka. Co tam robiliśmy? Co widzieliśmy? Jak się bawiliśmy? Słuchajcie 16tego odcinka, w którym dodatkowo Jerzy opowie o komisji stypendialnej i pracodawcy karmiącym pizzą. Prawdziwa lekcja życia!
 
W odcinku:

Falkon
Elgacon
Brodnicon
Arrival (Nowy Początek)
Offtop

Pobierz w formacie mp3
Zobacz nas na facebooku!
Subskrybuj za pomocą tego RSSa!
iTunes

tps

Wykorzystane zdjęcia:
Jessica Nigri
White Spring

About the Author

RogeR

Nieprzytomny, brodaty, sepleniący informatyk. Legenda głosi, że dwa miesiące temu wykradł arcyważny artefakt z rąk Przedwiecznego Zakonu Wiewiórek. Niestety do dzisiaj nie wie, jak się nim posługiwać. Suchy jak Sahara, porywczy jak Niagara. Fan gier video oraz planszówek. Hejter Chińczyka i Monopolu (no chyba, że całodobowego). Jego ulubionym zajęciem jest masochistyczne granie w Dark Souls oraz DOTA 2. Lubi kino (kupił Unlimited), wino (przed koncertami) i pianino (w życiu nie zagrał na nim nic więcej, niż „Wlazł kotek na płotek”), a także spryskiwanie wodą uciekającego kota.

  • Alon

    Nie byłem na Falkonie, nie dało rady, szkoda, fak. Może w przyszłym roku przybijemy hi5.
    Hejtuje teraz kilka rzeczy o których mówicie bo aż uszy bolały. Nie mówi się lublińska tylko lubelska, dżizas. Wszędzie czerwony i zielony bo http://lublin.eu/lublin/o-miescie/symbole-miasta/ ale to chyba logiczne. Z warszawy jest max 2h do Lublina a to znaczy że to wy jesteście z zewnętrznych rubieży… ha hhaa ha ha.
    Typ z mikrofonem https://youtu.be/EPhReqqIN3A?t=873
    Jak zwykle fajnie się was słuchało szkoda że tak rzadko nagrywacie.
    PeEs: I gdzie te falkonowe cycki? Stypendium+ odebrane czy klikać w donate? Suchary na koniec to powinna być u was tradycja.

  • Tony

    No jak błagacie o te komentarze, to napiszę, chociaż zanim to usłyszałem, to się powstrzymałem… 🙂

    Otóż podcasterowi, który zjadł żurek, barszcz i pizzę, a później gdy dowieźli więcej pizzy, zjadł jeszcze jedną pizzę życzę, żeby kiedyś spoglądając na pizzę, myślał: „meh” i to nie ze względów zdrowotnych (że niby niezdrowa, cóż, w nadmiarze nawet tlen jest niezdrowy).

    Uwaga, chwalę się: pracuję z domu jako freelancer, głównie dla Amerykanów i Kanadyjczyków (stąd też dziwne pory w jakich piszę czasem komentarze, tak jak tym razem). Nie tylko nie chce mi się gotować, ale wręcz mi się to nie opłaca, gdyż gdybym miał gotować pół godziny, to bardziej opłaca mi się w tym czasie pracować i zamówić sobie pizzę. I mi się po prostu przejadła. Do tego stopnia, że zamawiam ją mniej więcej raz na 2 tygodnie.

    Wiadomo jak to z anonimowymi komentarzami jest, ale możecie sobie zerknąć w historię moich komentarzy, piszę je głównie pod podcastami, ponieważ część mojej pracy nie wymaga mojej całkowitej uwagi (monotonna obróbka zdjęć) i wtedy słucham podcastów. To oczywiście żaden prawdziwy dowód, wciąż jestem anonimowy, ale musiałbym wykreować taką swoją personę na Disqus, czyli de facto być wariatem, a z tego co wiem, nim nie jestem 🙂

    Także młodszemu studentowi od pizzy życzę, żeby jego kierunek studiów umożliwił mu w przyszłości przyzwoite zarabianie jak ja, lub zarobki o wiele wyższe. Do tego przewrotnego komentarza zainspirowało mnie to, że mówisz na pieniądze „pieniążki”. Drażni mnie to. I to nie dlatego, że uważam, iż na pieniądze należy ciężko pracować, ja z reguły ciężko nie pracuję. Dlatego, że „pieniążki” to określenie dzieci na monety. Jest infantylne do bólu.

    Wybaczcie ten rant, sami prosiliście się o komentarze :p

    Fajny podcast, nie raz się uśmiechnąłem. Nagrywajcie częściej, pls. Koleś w pociągu w koszulce z Mass Effect to DEBIL, jeśli nie chce się integrować, niech na podróż założy nienerdowską koszulkę.

    Ja jestem już po 30-tce, ale robicie mi smaka na wybranie się na jakiś konwent. Wiem, że będę tam dinozaurem, ale mam to w nosie, przeciwnie, może nawet zwracałbym na siebie uwagę, dzięki czemu mógłbym pogadać z ciekawymi ludźmi.

    Moim konikiem jest m.in. dziedzina, której nazwy brakło jednej z podcasterek, bo też lubię Astrofazę: astrofizyka. Myślę, że na konwencie bym się odnalazł. Więc być może do zobaczenia 🙂